Mimo, że mogłoby się wydawać, że uprawa marihuany z genetyką autofloweringową niczym się nie różni od uprawy tej z genetyką fotoperiodyczną, czyli pełnosezonową. Istnieją jednak dwa ważne aspekty, które szczególnie mają wpływ na rozwój naszych roślin autofloweringowych oraz oczywiście na produkt końcowy. Do takich należą nawożenie oraz, co może zaskoczyć, oświetlenie.

Jak wiemy, odmiany z autofloweringiem nie potrzebują żadnych bodźców z zewnątrz (chodzi tu głównie o zmianę planu naświetlana), aby zaczęły kwitnąć. Czynią to one samoistnie po osiągnięciu odpowiedniego wieku. Z jednej strony jest to cecha, która sprawiła, że odmiany z genetyką autofloweringu stały się tak sławne i lubiane. Z innej strony wraz z uprawą odmian autofloweringowych zaczęto zastanawiać się w jaki sposób i czy w ogóle je nawozić, skoro mają tak krótki żywot i jak i czy w ogóle je naświetlać, skoro same zaczynają kwitnąć? Postanowiliśmy więc podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami i opisać te dwa aspekty uprawy odmian automatycznych.

Nawożenie – po co, ile, kiedy i jak?

Ze względu na to, że w porównaniu do odmian fotoperiodycznych odmiany marihuany z autofloweringiem mają bardzo krótką fazę wzrostu i dosyć krótką fazę kwitnienia, to doświadczeni growerzy dopasowują swoje plany nawożenia do różnic pomiędzy tymi dwoma genetykami. Tym samym hodowcy marihuany z genetyką pełnosezonową odżywiają swoje rośliny w tradycyjny sposób dwoma różnymi nawozami. Jeden nawóz przeznaczony jest do wzrostu rośliny, czyli fazy wegetatywnej, natomiast drugi do kwitnienia.

Ten pierwszy (na wzrost) ma wyższą proporcję azotu do fosforu i potasu, ponieważ azot podczas wegetacji (wzrostu) rośliny jest najbardziej potrzebny, gdy roślina musi wytworzyć gałęzie oraz liście. Fosfor oraz potas są oczywiście również potrzebne do wzrostu, ale odgrywają one o wiele ważniejszą rolę w czasie kwitnienia. Również azot jest potrzebny, jednak mniej, gdy roślina kwitnie.

Doświadczeni growerzy odmian autofloweringowych używają nawozu na wzrost w bardzo niskim dawkowaniu i zaczynają nawozić swoje rośliny już cztery dni po wykiełkowaniu. Z młodymi roślinami należy obchodzić się bardzo ostrożnie i delikatnie jeśli chodzi o nawożenie. Należy, przede wszystkim, dokładnie zapoznać się z zaleceniami dawkowania danego nawozu przez jego producenta, a następnie zredukować zalecaną dawkę na niższy poziom.

Jeśli, na przykład, producent zaleca rozcieńczenia 2ml nawozu na litr wody, to zredukujmy tą dawkę do 0,5ml na litr wody. Po tym, jak sadzonka urodziła 3-5 liści, zwiększamy dawkę na 1ml albo 2 ml na litr wody. Kontynuujemy nawożenie do zauważenia pierwszych oznak kwitnienia.

Gdy pojawią się pierwsze oznaki, że roślina zaraz zaczyna kwitnąć, przez tydzień czasu używamy tzw. mieszanki przejściowej z 50% podstawowego nawozu na wzrost i 50% podstawowego nawozu na kwitnienie, po tym, jak pojawią się pierwsze pączki. Potem używamy 100% podstawowego nawozu na kwitnienie.

Autofloweringi, które w trakcie kwitnienia otrzymują od 18 do 20 godzin światła, co daje około 6 do 8 godzin więcej niż przy pełnosezonówkach, używają tą energię do wytworzenia pąków, cannabinoidów oraz terpenów – ale tylko wtedy, gdy poprawnie używamy jakościowego nawozu.

Autofloweringowe rośliny marihuany często zużywają więcej wody oraz odżywek niż rośliny fotoperiodyczne. Jest to zależne od względnej wilgotności powietrza w miejscu uprawy i od tego, czy dodajemy roślinom dodatkowo CO2. Poza tym ważną rolę odgrywa zdrowie korzeni, ich wielkość oraz rodzaj i intensywność oświetlenia.

Aby wspomóc wzrost korzeni, growerzy tydzień po wykiełkowaniu dodają im pożytecznych bakterii oraz grzybów wraz z wodą do podlewania, po czym na trzy tygodnie przed zbiorem zaprzestają. My zalecamy dodatkowo użycie formuły witaminy B od początku aż do końca fazy żniwa.

Kompleks witaminy B pomaga roślinom radzić sobie ze stresem. Niektórzy growerzy mówią też, że w okresie kwitnienia rośliny potrzebują środka wspomagającego na bazie potasu oraz magnezu. Pąki staną się większe, jeśli użyjemy odżywki na kwitnienie zawierającej więcej potasu niż fosforu, razem z podstawowymi odżywkami.

Ze względu na to, że przez rośliny autofloweringowe przewijają się duże ilości wody oraz nawozów, które rośliny mogą zatrzymać w swoich tkankach, co ma również wpływ na smak oraz czystość gotowych pąków, growerzy przez 4-6 ostatnich dni przed ścięciem płuczą rośliny odwróconą osmozą.

Oświetlanie

Wielu hodowców autofloweringowych odmian marihuany ma zazwyczaj ograniczone miejsce oraz ograniczone możliwości odprowadzania ciepła. Profesjonalne lampy na wzrost, których używamy do odmian fotoperiodycznych, jak lampy sodowe (HID), często wytwarzają za dużo ciepła i są zbyt intensywne dla małych pomieszczeń. Z tego powodu przy odmianach z autofloweringiem używamy lampy ceramiczne, plazmowe albo LED.

Niezależnie od tego, jakich lamp używamy, najważniejsze przy uprawie indoor jest to, aby rośliny nie rosły zbyt blisko oświetlenia. Istnieje jednak tak wiele rodzajów lamp, że trudno jest jednoznacznie określić bezpieczną odległość dla każdej z nich. Do tego trzeba nabrać po prostu doświadczenia.

Istnieje jednak jeden mały trik, aby sprawdzić, czy lampy nie są za blisko roślin. Wystarczy zmierzyć temperaturę powierzchni liści. Jeśli zmierzymy więcej niż 33°C, oznacza to, że lampy są za blisko i musimy je umieścić wyżej nad roślinami.

Znowuż najlepszą metodą na zmierzenie temperatury powierzchni liścia jest użycie termometru na podczerwień. Te tanie przyrządy są na tyle dobrze skonstruowane, że można je tak ustawić, że są w stanie zmierzyć nawet takie powierzchnie jak liście.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Copyright © seeds.com.pl - O uprawie, hodowli marihuany, konopi indyjskich wiemy wszystko.